|
"Złodzieje w wymiarze sprawiedliwości", "mafijny układ sędziowsko-prokuratorski" - autor tych określeń, dziennikarz dolnośląskiego dodatku "Gazety Wyborczej", musi zapłacić grzywnę. Sąd Okręgowy w Opolu uznał, że te zwroty to pomówienia. Orzeczenie jest prawomocne.
Proces o zniesławienie dotyczył artykułu z 2000 roku pt. "Fałszywe spojrzenie wrocławskiej Temidy", w którym Marian Maciejewski opisywał nieprawidłowości w działaniu wrocławskiego sądu i prokuratury. -Napisałem całą prawdę, mając około tysiąca kart różnego rodzaju dokumentów. Pracownicy wymiaru sprawiedliwości zamiast zrobić porządek u siebie, uznali, że lepszym rozwiązaniem będzie uciszenie dziennikarza - uważa Maciejewski.
Zastrzeżenia prokuratury wzbudziły zwłaszcza użyte w tekście zwroty "złodzieje w wymiarze sprawiedliwości" i "mafijny układ sędziowsko-prokuratorski", które - zdaniem oskarżenia - naruszały dobre imię pracowników wymiaru sprawiedliwości.
W kwietniu 2004 roku Sąd Rejonowy w Brzegu skazał dziennikarza na blisko trzy tysiące złotych grzywny. Od wyroku odwołał się zarówno dziennikarz, jak i prokuratura, która domagała się dla Maciejewskiego kary ograniczenia wolności. W jego obronę włączyła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka.
Jednak Sąd Okręgowy w Opolu podtrzymał wczoraj wyrok Sądu Rejonowego w Brzegu. - Wolność prasy nie oznacza złotej wolności, a prawo do uzasadnionej krytyki nie może przekształcać się w bezkarne pomawianie - uzasadniał wyrok sędzia Jerzy Wojteczek.
-Wychodzi na to, że dziennikarze mogą pisać o sądzie dobrze albo wcale. Mam nadzieję, że minister sam skieruje sprawę do kasacji - powiedział prof. Andrzej Rzepliński z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Za "Rzeczpospolitą"
|